nie wiem czy to jest a propos, Panie Sobota, ale naszło mnie coś takiego: jak ktoś namela na chodnik albo nasika pod murem, potem to sobie odparuje, powędruje do chmurek i zrobi się z tego deszcz to wychodzi na to, że cudze mele, siki i inne płyny ustrojowe spadają razem z deszczem a my, głupi, wychodzimy na dwór, bierzemy głęboki wdech i cieszymy się, że takie świeże powietrze 